Clean Cosmeceuticals -połączenie skuteczności i czystej formuły.
Rozmowa z dr n. med. Aleksandrą Rymszą, dermatologiem twórczynią marki PureStory by Medical Doctors.
Przez dekady najbardziej zewnętrzna warstwa skóry – warstwa rogowa – była niedoceniana, a
intensywne złuszczanie stało się synonimem odmładzania. Dziś nauka i świat dermokosmetyków
odwracają ten paradygmat. Fundamentem zdrowej i pięknej skóry okazuje się jej naturalna tarcza
ochronna. Zapraszamy na rozmowę z dr n. med. Aleksandrą Rymszą, dermatologiem i twórczynią
PureStory – marki, która stworzyła nową kategorię Clean Cosmeceuticals, opartą na filozofii
biozgodności, czyli harmonijnej współpracy ze skórą.
Pani Doktor, stworzona przez Panią marka PureStory by Medical Doctors plasuje się w niszy
Clean Cosmeceuticals. Proszę wyjaśnić naszym czytelnikom, co dokładnie oznacza ta kategoria i
dlaczego jest ona przyszłością zaawansowanej pielęgnacji?
Dr Aleksandra Rymsza: Koncepcja Clean Cosmeceuticals to redefinicja globalnego trendu Clean
Beauty. Łączymy w niej dwa elementy, które dotąd wydawały się rozdzielne: klinicznie potwierdzoną
skuteczność składników aktywnych, typową dla kosmeceutyków, z całkowicie czystą, naturalną i
bezpieczną formułą.Oznacza to, że nasze produkty zawierają aktywne substancje w naukowo
zweryfikowanych stężeniach (jak retinol, witamina C czy ceramidy), ale są jednocześnie wolne od
agresywnych systemów konserwujących, PEG-ów, silikonów i chemicznych wypełniaczy, które
mogłyby naruszać barierę hydrolipidową skóry. Dla świadomego klienta to koniec kompromisu
między efektywnością a etyką i bezpieczeństwem składu.
Kluczowym wyróżnikiem PureStory jest biozgodność składników. Jak ta filozofia przekłada się
na realne działanie i efektywność produktów na poziomie komórkowym?
Dr Aleksandra Rymsza: Biozgodność to nasz fundament. Oznacza to dostarczanie skórze składników
identycznych z tymi, które naturalnie występują w jej strukturze. Mam tu na myśli takie substancje jak
ceramidy, cholesterol, wolne kwasy tłuszczowe (FFA) czy skwalan, a także antyoksydanty jak
witamina C, E czy koenzym Q10.Badania pokazują, że skóra może efektywnie wykorzystać w
procesach regeneracji i odbudowy jedynie te komponenty, które rozpoznaje jako własne – są one
niczym klucze pasujące do jej zamków komórkowych. Skóra potrafi efektywnie przetwarzać te
związki, z których jest zbudowana. Dzięki temu, stosując biozgodne składniki w odpowiednich
proporcjach, możemy nie tylko skutecznie odbudować uszkodzoną barierę hydrolipidową, ale także
maksymalnie zwiększyć tolerancję preparatów, co jest kluczowe dla skóry problematycznej, wrażliwej
i po zabiegach gabinetowych.
Rynek dermokosmetyków premium jest nasycony. Jaka jest unikalna przewaga konkurencyjna
(USP) PureStory i do jakiego klienta jest ona skierowana?
Dr Aleksandra Rymsza: Naszą główną przewagą jest fakt, że PureStory wypełnia lukę rynkową.
Klienci premium musieli dotąd wybierać: albo skuteczny dermokosmetyk z potencjalnie
kontrowersyjnym składem, albo naturalny kosmetyk o łagodnym, ale zbyt niskim stężeniu składników
aktywnych.
My to łączymy. Nasze receptury są maksymalnie skoncentrowane, oparte na badaniach naukowych i
testowane w środowisku gabinetowym, a jednocześnie o naturalnych składach.
Kierujemy się do świadomego konsumenta, który oczekuje transparentności, etyki, najwyższej jakości
i przede wszystkim potwierdzonej skuteczności w pielęgnacji anti-aging oraz w specjalistycznych
kuracjach (np. na trądzik, rumień, przebarwienia).
Marka podkreśla innowacyjność. Jakie elementy, oprócz składu, stanowią o jej unikalności?
Dr Aleksandra Rymsza: Oprócz zaawansowanych, biozgodnych formuł, innowacyjność dotyczy także
sposobu konserwacji i opakowania.
Po pierwsze, stabilność naszych produktów zapewnia innowacyjny naturalny system na bazie
fermentacji kokosów, który generuje biocyny o działaniu przeciwbakteryjnym. Dzięki temu unikamy
klasycznych, agresywnych konserwantów.
Po drugie, wykorzystujemy biofotoniczne szkło w minimalistycznych opakowaniach. To specjalne
fioletowe szkło selektywnie filtruje widmo UV, chroniąc cenne składniki aktywne – takie jak retinol
czy witamina C lub inne i znacząco przedłuża ich bioaktywność. Grwarantuje to pełną moc działania.
Przez lata warstwa rogowa była niedoceniana, traktowana jako „martwa”. Dziś nauka mówi
inaczej. Jakie jest Pani zdanie na temat jej roli i dlaczego pielęgnacja musi zaczynać się od
zrozumienia jej funkcji?
Dr Aleksandra Rymsza: To prawda, warstwa rogowa to kluczowy, a niestety często niezrozumainy
fundament zdrowej i pięknej skóry. Choć zbudowana z martwych komórek, to struktura biologicznie
aktywna., zawierajaca wiele mechanizmów, które zapewniają ochrone głębszym warstwom skóry.
W nowoczesnej dermatologii koncentrujemy się na wspieraniu jej zdolności do samodzielnej
regeneracji. Jeśli ta bariera hydrolipidowa jest zdrowa, jest w stanie skutecznie bronić się i
wykorzystywać dostarczone jej składniki. Pielęgnacja powinna współpracować z naturą skóry, a nie z
nią konkurować.
Na koniec, obserwujemy rosnący trend na Skinimalism – minimalizm w pielęgnacji. Jak
PureStory wpisuje się w tę tendencję i jaka jest Pani wizja przyszłości zaawansowanej
pielęgnacji?
Dr Aleksandra Rymsza: „Skinimalism” to trend, który idealnie odzwierciedla naszą filozofię „Mniej
znaczy więcej”, ale w kontekście skuteczności. Konsumenci odchodzą od skomplikowanych,
wieloetapowych rytuałów na rzecz mniejszej ilosci produktów, ale o wyższej efektywności.
PureStory dostarcza skórze tylko to, co jest jej niezbędne do regeneracji i ochrony, w formach, które
potrafi rozpoznać i wykorzystać (składniki biozgodne). Przyszłość zaawansowanej pielęgnacji to
połączenie precyzyjnej nauki i formuły. To skupienie się na składnikach, które mają udowodnioną moc
biologiczną – bez zbędnych substancji wypełniających, poprawiających konsystencję i
kontrowersyjnych substancji. Wierzę, że to właśnie Clean Cosmeceuticals, opierające się na badaniach
naukowych, zdominują segment premium.

